Zaloguj się przez Facebooka! Zarejestruj się!

~Zanzibarre

Tak. To lubię zdecydowanie.

Zabawa konwencją. Dopisywanie własnych suplementów do nieco już nadgryzionych i gdzieniegdzie przetartych standardów popkultury.

Podobał mi się nawet niegdysiejszy, internetowy kubuś puchatek. Wraz z bandą odurzający się stale denaturatem i płynem borygo. Coś podobnego doskonale leczy typ taki jak ja z ewentualnego, zasatałego gdzieś być może jeszcze syndromu "piotrusia pana". Królewna na prochach też jest wcale niczego sobie.

To wrzeciono to i tak pewnie była metafora.... Bajkopisarze w starych dobrych czasach byli w tym względzie niezwykle wręcz perfidni. Ostatecznie nic nie okazywało się tym, czym zdawało sie być przy pierwszym kontakcie. Wszystko miało jakiś ukryty sens i znaczenie. Nie lubiłem tego... tak to już chyba ze mną jest. Czytając o króliku na polance, chciałem po zakończeniu wierzyć, że nie zindoktronizowano mnie włąśnie w kwestii szkodliwości spożywania używek. Życie powinno być znacznie prostsze... ehhh.

Bardzo ładne kolorki. bardzo fajny pomysł. Świetne wykonanie. Dajesz radę



Ahttp://www.... right.

Zabawa kolorkiem i fakturką? Właśnie na to bym w tej pracy postawił gdyby nie ta stokrotka i element zastawy tutaj występujący gościnnie w charakterze nakrycia głowy.... hmmmm. I tak znowu mamy coś, co boję się ocenić dlatego, że być moze po raz kolejny nie rozumiem. Gdybyś przestałą przemycać do tych prac te wszystkie stokrotki i filiżanki być może byłbym tutaj....... no- raczej nie częstrzym, ale zapewnie szczęśliwszym gościem. A tak- czuję sie czasem jak młodzieniec z nie wyszorowanymi paznokciami na proszonej herbatce u przyszłych teściów...

Zupełnie nie na miejscu


Kiedy po raz pierwszy spojrzałem na tą Pracę trzy wnioski nasunęły mi się niejako samoczynnie.
Pierwszy to ten, że punktem wyjścia przy formowaniu tej... "wizji" był chyba Twój autoportret Drugi to delikatny, ledwo dostrzegalny i mogący- po prawdzie- być jedynie wytworem mojej "interpretacyjnej wyobraźni" rezonans Beksińskim... choć oczywiscie mogę się w tym przypadku mylić No i trzeci wniosek, że w jakiś sposób weszłaś w końcu w posiadanie tabletu. No to rozumiem, że teraz mozemy się tutaj sodziewać całej masy nowych, w pełni zdigitalizowanych tworów rysowniczych... Ha! czekamy zatem.

Wprawiaj się
p.s. Jak to zwykle w moim przypadku, merytoryka pracy nieco mnie "ominęła". Jakkolwiek jednak bym się nie starał, zwyczajnie wizji podobnych zrozumieć w pełni nie jestem w stanie. Zwykle zatem nadinterpretuję je, kierując swoje wnioski w zupełnie niewłaściwą stronę Eh- co zrobić. Każde z nas w końcu ma w pewien sposób skrzywioną percepcję



Taka trochę złagodzona wersja pomysłu PsiaQ'a


Eee, tam. Czepiasz się, PsiaQ. Mnie żart podoba się bardzo. Choć z tego co pamiętam Papa Palpatine miał swoje własne, shitowe... ehmm... to jest sithowe sposoby na podryw.

" you cannot resist me"


Taaa.. chciałem dobrze, a jak widzę wyszło z tego więcej szkody niż pożytku
Tak to już czasem jest z tym apletem na digarcie, że kiedy kombinuje się coś z edycją wrzuconej pracy, to się wszystko krzaczy.. ale nie zzoomowana wersja wyglada zacnie

No i praca, rzecz jasna Ale już akurat Panu słodzić specjalnie raczej nie trzeba.


Żeś Pan utrafił w samo sedno Ja się wręcz panicznie ostatnimi czasy boję bezpańskich dzieci. Już Panowie w przydługich prochowcach, nerwowo gmerający w kieszeniach i niecierpliwie rozglądający się na boki budzą we mnie mniejszy lęk. Ta społeczna nagonka na pedofilów sprawiła, że nie jestem już do końca pewien jaka jest w końcu ogólnie akceptowalna tolerancja dla wchodzenia w interakcję z dzieciakami. Czy zatrzymanie się przy płaczącym bernbeciu i zainteresowanie źródłem jego płaczu to już w oczach ogólu zboczenie, czy jeszcze nie

Cięzkie czasy, Panie... cięzkie czasy.



Wiesz.. nigdy nie miałem specjalnej styczności zniepelnosprawnymi. Bardzo rzadko wchodze z nimi w jakiekolwiek interakcje. Nie z powodu jakiegokolwiek lęku czy uprzedzenia, ale dlatego, że zwyczajnie chyba cięzko byłoby mi się do kogoś takiego zbliżyc. Zawsze wydawało mi się, że cała istota kontaktu z takim człowiekiem sprowadza sie do pewnego zrozumienia tego, w jaki sposób widzi On świat. Łatwo jest założyć, że tacy ludzie są w pewien sposób odcięci. Że nic złego do nich nie doceira... że wszystkie te oznaki poblażania czy litości, z którymi przecież bez przerwy się stykają, rozbijają się o jakąś niewidzialną barierę wokół nich. Że nie można ich skrzywdzić ponieważ Oni tego nie czują....

Zawsze sądziłem jednak, że tacy Ludzie czują to wszystko może nawet bardziej niż my. I bardzo łatwo jest ich skrzywdzic. Sam nie wiem...


Kto z nas samemu nie sfabrykował kiedyś oczka niechaj pierwszy rzuci kamieniem . Faktycznie trudno o bardziej rozjeżdzony motyw w rysunku. Trudno to w jakikolwiek sposób ocenić, zważywszy na to, iż jest to rzecz cokolwiek stara. A zatem w żaden sposób nie miarodajna.... moznaby co najwyżej na jej podstawie ocenić stopień postępu, jaki na przestrzeni całego tego czasu poczyniłaś. Tyle tylko, że na dobrą sprawę niewiele tutaj widać.

Ot- oczko. I tyle


Whoa Ekspresowe masz tempo, PsiaQ. Ledwoś co się zapowiedział, że siadasz do projektu i proszę.... Ja nigdy nie potrafię się skupić na robocie i dlatego wszystko niemiłosiernie mi się dłuży. No, ale taki już przywilej w pełni hobbystycznego plastykowania

Trafiłes w trochę oklepaną konwencję. Ten żart ma tak długą brodę, że aż nawet sam nie pamiętam kiedy po raz pierwszy to słyszałem Co nie zmienia faktu, że do potrzeb tej konkretnej edycji wpasował Ci się idealnie

Dobrze jest. Rywalizacja się zawiązuje.


Abstrahując zupełnie od technicznej strony pracy, której sam osobiście zarzucić zbyt wiele bym nie mógł, bardzo podoba mi się źródło inspiracji dla tej mini seryjki Twoich portretów.
Takie podejście do swoich podopiecznych, umiejętność spojrzenia na nich od zupełnie innej strony niźli ta czysto terapeutyczna. Dostrzeżenie i wydobycie z nich swoistego piękna, jednak be zbytecznej egzaltacji i bez upiększania na siłę.
Coś podobnego bardzo wiele mówi o człowieku.. to w jaki sposób zderzamy się z innymi i jakimi z owych kolizji sami później wychodzimy. Trochę głupio i banalnie to zabrzmiało... ale w portretach takim jak ten widać swego rodzaju zrozumienie i szacunek dla inności takich ludzi.

W końcu jedynym co nas rózni to sposób w jaki odbieramy świat. To co tutaj widzę, poza warstwą stricte wizualna, szczerze oceniam na rewelację...

Pozdrawiam


Hmm... przyznać musze, że wcześniej, nie przeczytawszy rzecz jasna tutułu pracy, z góry założyłem, iż portret przedstawia mężczyznę. Przed straszliwym faux pass udało mi się jednak jakoś wybronić, dzięki zupełnie przypadkowemu użyciu formu " ów człowiek"..

Teraz mi trochę głupio. postanowiłem się zatem zreflektowac Wszystkie uprzednie uwagi odnośnie portretu podtrzymuję. Wciąz bardzo mi się podoba.



Swietna ekspresja. Nie widac wprawdzie tej dwoistości natury, zwykle świetnie odbijającej się na pogodnym licu obecnością tzw " gniewnych zmarszczek mimiczynych". To konkretne oblicze wygląda bardzo jowialnie. Jakby człowiek ów nic, tylko się bez przerwy uśmiechał.

Niemniej bardzo "pogodnie" wszystko to wyszło... Miło i sympatycznie. I szpilki użyto. Nie ma to jak niekonwencjonalne narzędzia plastyczne.

Pozdrawiam


U mnie ojczulek wpadł. Przejechał się kolejno, po innowiercach, czarnoskórych, kobietach wstępujących w związki z czarnoskórymi, samorządzie warszawskim, kondycji dróg w stolicy.... cyklistów z jakichś względów pominął. Nawet miałem ochotę zwrócić mu na to uwagę, ale szybko mi przeszło. Na odchodnym zainkasował przepisową kopertę, wygłosił swoją zwyczajową reprymendę za nie bywanie conajmniej od dekady w naszym wspólnym, parafialnym przybytku i wypadł. Spokój sumienia na kolejny rok kosztował mnie jeden papierek z Kaziem Wielkim. Ale moze przynajmniej dzięki temu także w tym roku ominie mnie parafialna ekskomunika.

Eh, kolęda, kolęda.



Mnie sama idea kopiowania zawsze jakoś mierziła. Nigdy nie pociągałą i nie sądzę, bym za swojego żywota miał kiedykolwiek dopuścić się reprodukcji któregokolwiek z klasycznych dzieł niegdysiejszych Mistrzów. Mam do nich rzecz jasna pełen szacunek. Nie czuję jednak żadnej potrzeby by interpretować na swój sposób to, co u nich podpatrzyłem. Zadowalam się zatem samą kontemplacją.. a reprodukowanie pozostawiam personom znacznie bardziej ode mnie uzdolnionym.

To faktycznie nie jest raczej Kopia. Bardziej- jak już tutaj wcześniej zauważono- włąsna interpretacja Mistrza. Dobra o tyle, że zupełnie inna od oryginału.


Uwielbiam wyżywać się Terpentyną na pastelach. Świetna zabawa.. choć w moim przypadku efekt finalny takich beztroskich harcy zawsze był nieco marny. Ale co tam- w końcu i tak zawsze najważniejsza jest frajda z tego, co się akurat robi.

Wiem jak niewdzięcznym i mimo wszystko trudnym medium są Pastele olejne. A zatem nie sposób nie być pod pewnym wrażeniem efektów Twojej nimi zabawy. Wyszło to conajmniej przyzwoicie... Pomijajac w zupełności kwestię merytoryki pracy, która jak to zwykle w przypadku pejzaży ćwiczebnych niespecjalnie imponuje. Ot- drzewko pośrodku łąki.

Z zastrzeżeń stricte technicznych polecałbym drobne pomniejszanie reprodukcji prac umieszczanych na DA. Tak, zeby w najdłuższym boku wymiar pracy nie przekraczał 1200 pixeli. No i ta nieco zbyt nachalna sygnaturka też odrobinkę razi.


No proszę. Podpis pod pracą specjalnie z myślą o mnie, jak miło

Komentując Twój pierwszy Digart nie miałem zamiaru wytworzyć u Ciebie wrażenia, iżbym w jakokolwiek sposób posądzał Ciebie o naśladownictwo. Co to to nie. Zwyczajnie po Endo w sieci powstał pewien drobny trend na podobne formy narracyjno graficzne. Kilka bliźniaczych niemalże blogów i cała masa drobnych tworów plastycznych w wyraźny sposób inspirowanych artystyczną działalnością Endo. Każdy jednak w pewien sposób zaadaptował tą formę do "swich potrzeb". I każda z tych inicjatyw była na swój sposób wyjątkowa i niepowtarzalna. No, ale to było dosyć dawno temu... nie ma co specjalnie tego rozpamiętywać

Twoje historyjki mają coś w sobie. Mocno obyczajowe scenki, w moim odczuciu nieco bez przesłania, ale także i bez zbędnych wybiegów moralizatorskich. Poza wszystkim inym jest to przede wszystkim bardzo fajny sposób na odreagowania własnej codzienności. Forma interpretacji scen z nie zawsze przecież ekscytującego i obfitującego w szalone zwroty akcji żywota własnego. Chyba niewiele więcej mógłbym jeszcze tutaj dodać....


No proszę, Kolejna Pani z fiksacją Hippiczną Chociaż z drugiej strony czemu nie? W końcu konie to piękne zwierzęta... nie tak piękne jak koty ( na których to punkcie obsesję pewną mam z kolei ja sam- Zwłaszcza na punkcie jednego konkretnego kota. Choć to miłośc skrupulatnie skrywana przed światem. Jakby nie było w końcu męsko-męska ) Ale mimo wszystko mają coś w sobie.

Abstrahując zupełnie od techniki operowania użytym narzędziem, w Pracy najbardziej rzuca się w oczy świetne uchwycenie ruchu. Bardzo sugestywnie i, co najważniejsze, wiarygodnie oddałaś w rysunku wrażenie końskiego biegu. Ja sam ilekroć tego w dawnych czasach próbowałem, zawsze jakoś kończyłem z rysunkiem konia, który wyglądał jakby poplątały mu się kończyny i włąsnie miał się w zwiążku z powyższym wykoleić. Tutaj- cóż- podobnego wrażenia się nie odnosi. A zatem rzecz cała jako studium konia w wersji dynamicznej jest, IMO, bardzo udana.

Tylko kolorki trochę blade, no ale o tym miałem nie pisać.
Pozdrawiam


Ja bym tylko zamienił kwestie Panów. No wiesz- generalna zasada kompozycji tekstu w obrazku. Zawsze czyta się od lewej do prawej Poza tym jak to zwykle u Ciebie. Bardzo udana forma zabawy słowem. Podoba mi się


Interesujący przeskok merytoryczny -patrząc na Twoje dotychczasowe dokonania i generalny zakres tematyczny prac, które można tam zastać. Po bardzo ilustracyjnych misiach i wizerunkach dzieci.... nagle nastał husarz . Ale to dobrze.. nie warto chyba zamykać samych samych siebie w ramach jakiegos jednego sprecyzowanego schematu twórczego.

Praca jest, IMO, bardzo udana. Widać, ze przed narysowaniemusiadłaś i chociaż przez chwilę przestudiowałaś nieco wizerunki Husarzy. Całość prezentuje się dobrze też pod względem anatomicznym... no i dynamika przedstawienia. Bardzo sugestywnie oddany klimat kawaleryjskiej szarży

Jako drobną wadę należy zaliczyć nieco zbyt proste i schematyczne kreskowanie, rzucające się w oczy przede wszystkim w przypadku powierzchni konia. No i reprodukcję mogłaś wrzucić odrobinę mniejszą.... Brak tła mnie osobiscie nie razi..

POzdrawiam


Ja prawdopodobnie bardzo bym się z podobnego prezentu ucieszył. Mimo, iż praca jest niewielka i wykonana bardzo prostą techniką ma w sobie całą masę uroku.

No i jeśli w jakikolwiek sposób można jeszcze ugryźć temat " wizualizacji Pratchettowego świata Dysku" i obronić się przy tym przed konfrontacją z skądinąd świetną ( żeby nie powiedzieć wręcz - wybitną Twórczością Pana Kidby'ego, zrobić to można wyłacznie w ten spośób. Z mocnym przymrużeniem oka..


W raju nie ma teściowych. A jeśli są.. dobry stórca prawdopodobnie postarał się o to, by skutecznie i permanentnie odseparować je od swoich zięciów. Człowiek nie po to stara się całe życie dobrze prowadzić, żeby w zamian nadziać się w niebiesiach na zjawę teściowej.

To by wtedy nie było niebo.... to by piekło było i tyle.
Nie no- zejdźmy z teściowych. Diświadczenie bardzo wielu z nas uczy, że potrafią być całkiem znośne. Wyrozumiałe i w ogóle.... tak. zdecydowanie

Co mogę powiedzieć o twoim rysuneczku? Wiem już, że jesteś jeszcze bardzo młody i w tej chwili dopiero zaczynasz swoją przygodę z plastyką. Jeszcze bardzo wiele pracy przed Tobą. Zatem baw się rysunkiem i konwencją żartów... eksperymentuj i póki co nie próbuj zamykać się w ramach jakiegoś "konkretnego stylu". Na to będzie jeszcze czas.. Póki co najważniejsze, żebyś się przy tym dobrze bawił. A cała resztę... zwyczajnie ganiał pies



Aheeeemmmm.... Sam, kurde, nie wiem co powiedzieć. Aż mi czasami wstyd, że mimo, iż mam już troche lat na karku nigdy nie zebrałem się w sobie na tyle, by choć nauczyć się prawidłowego odczytywania tych "ichnich" dziwacznych literek. To w pewnym sensie krępujące.. ktoś móglby nawet wysłać mi bardzo obszerny list napisany w całości cyrylicą, pełen bardzo obelżywych epitetów pod moim adresem. A ja bym się później w niego tylko gapił, niczym to ciele w malowane wrota

Jest w tym rysunku coś, czego nie rozumiem. Moze zagrało tutaj Twoje, bardzo specyficzne poczucie humoru. Ja natomiast preferuję żarty bardziej sytuacyjne... kiedy rysunki opowiadają jakąs historię. Czy ten opowiada... tego nie wiem Ciemny jestem niczym tabaka w rogu.. ehhh

Pozdrawiam.


Zagłaszczą tutaj Ciebie, PsiaQ, w końcu na śmierć. A szkoda by było, bo płodny z Ciebie umysł i wcale często udaje Ci się wyskoczyć z czymś naprawdę fajnym i oryginalnym.. Nie mówię, że tym razem Ci się nie udało, ale widzialem u Ciebie już lepsze pomysły . No, ale taka już chyba cena ( czy raczej profit) z bycia popularnym.... ja też chcę być popularnym

edit. Aha- No i wesołych świąt. Ciepłych, pogodnych, rodzinnych..... i różnych takich


And merry christmass to you too, Sheep

Też sobie zrobię kartkę na potrzeby DA. A co!

Ale później- teraz mi się nie chce . Wesołych, zdrowych i pogodnych, Offfco.



1 2 3 4 5 6 ... 7 Następna strona
© 2001-2017 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt